Dzisiaj, w pierwszy dzień Nowego Roku, większości z nas pewnie kręci się w głowie i to nie tylko od minionej sylwestrowej zabawy, ale także, bądźmy szczerzy, posylwestrowego kaca. Łosiom ten temat podobno nie jest obcy, nie czujcie się więc osamotnieni 😉
Co jakiś czas docierają do nas (głównie ze Szwecji) historie o wybrykach pijanych łosi, jedzących sfermentowane jabłka. Ile w nich prawdy – trudno powiedzieć. Pozwoliłam sobie jednak kilka z nich przytoczyć. Większość doniesień dotyczy łosi, atakujących przypadkowych przechodniów, zataczających się na szwedzkich chodnikach i niszczących ogródkowe przyjęcia starszych obywateli, ale w temacie pijanych łosi możemy znaleźć też kilka perełek.

W 2014 roku w Göteborgu, pijany łoś zawisnął na drzewie jabłoni. Podobno zwierzę, po ściągnięciu na ziemię przez służby odeszło chwiejnym krokiem na bok i zasnęło. W mieście Vato pijany łoś zaciekle atakował huśtawkę dla dzieci, którą udało mu się nawet przeciągnąć kilkaset metrów. Pewien mieszkaniec Sztokholmu wezwał nawet policję z powodu bandy upojonych hałaśliwych łosi przed domem, a inny zastał w ogródku łosiowy trójkąt miłosny tuż obok góry sfermentowanych jabłek :D. Pijany łoś był nawet podejrzewany o morderstwo Szwedki. Co więcej okazało się, że nieszczęsna kobieta faktycznie została zabita przez łosia, ale czy pijanego? O tym się nie mówi 😀
Naukowcy powątpiewają jednak w doniesienia o pijanych łosiach i mają na to kilka logicznych argumentów. Twierdzą, że zwierzęta są zbyt duże, aby kilka sfermentowanych jabłek uderzyło im do głowy. Większość historii rodem z klubu dla łosiego anonimowego alkoholika jest więc mocno przesadzona i wynika z braku strachu łosi w stosunku do człowieka i oczywiście łosiowej miłości do jabłek.
